Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!
Strony WWWSerwery VPSDomenyHostingDarmowy Hosting CBA.pl



Za chwilkę zostaniesz przekierowany na stronę bloga Na wschód. Znajdziesz tam zarówno opis naszej podróży po Litwie jak i wiele innych informacji dotyczących Litwy i Europy Środkowo-Wschodniej. Zapraszam!



Wstęp

Moją ambicją jest możliwe wierne odtworzenie i przelanie na papier (czy też raczej w tej konkretnej sytuacji na ekran komputera) podróży po Litwie, którą odbyliśmy we wrześniu 2006. Piszę "odbyliśmy", ponieważ wszystkie przeżycia ujęte w tym krótkim reportażu (jeśli mam prawo tak napisać), są wspólne dla mojej Alusi i dla mnie. Prawdę mówiąc, nie mam najmniejszego zamiaru zapraszać nikogo do podążania naszą drogą (w sensie emocjonalnym oczywiście, do odwiedzenia Litwy zachęcam jak najbardziej). Po części dlatego, że nie sposób ująć pewnych doznań w sposób na tyle przejmujący, aby potencjalny czytelnik poczuł choć w części to, co samemu się przeżyło. Ja bynajmniej tego nie potrafię. Ale po części również dlatego, że to co piszę, przeznaczone jest dla nas, i tak pozostanie, niezależnie od tego, jak wiele osób tekst ten przeczyta. Nie oznacza to oczywiście, że zniechęcam kogokolwiek do lektury. Wręcz przeciwnie. Jeśli potencjalny czytelnik uzna, że może skorzystać czy nauczyć się czegoś czytając moje wynurzenia, będę bardzo zadowolony.

Jak już wspomniałem, nasza wycieczka odbyła się we wrześniu. Tekst ten zacząłem pisać lutym a skończyłem w kwietniu, co nadaje mu wszystkie cechy związane z odgrzebywaniem wspomnień. Choć być może w tym wypadku słowo "odgrzebywanie" nie jest najwłaściwsze. Tych akurat wspomnień nie muszę się specjalnie w głowie doszukiwać, można powiedzieć, że pływają po wierzchu mojej pamięci. Niemniej faktem jest, że z czasem sporo szczegółów ucieka z głowy, pewne sytuacje stają się nieco bardziej zamglone. Mój reportaż (trzymajmy się tej nieco naciąganej terminologii) będzie miał zapewne wszelkie cechy tekstu o przeszłości pisanego z perspektywy czasu. Ale to przecież pozwala sobie wiele przypomnieć, co również jest wielką wartością.

 

Na koniec jedna uwaga natury technicznej. Pisząc nazwy litewskich miejscowości i ulic pozwoliłem sobie na kompletną dowolność. Wybierałem wersję litewską lub polską, w zależności od tego, która lepiej brzmi. W ramach kronikarskiego obowiązku drugą nazwę umieszczam w nawiasie (choć nie zawsze, z czego wynika że kiepski ze mnie kronikarz).